Cytaty
Radzi³ poczekaæ na nastêpny eszelon, który wtedy a wtedy pod takim a takim przewodnikiem ma nadejœæ. Tamten mo¿e bêdzie mia³ mniej ludzi, mo¿e bêdzie móg³ przyj¹æ. Seweryn Baryka poni¿y³ siê do próœb najni¿szych B³aga³. Skamla³. Zaklina³. Rzuci³ siê do r¹k in¿yniera Bia³yni. Zap³aka³ okropnym starczym p³aczem... Nic to nie pomog³o. Nie mog³o pomóc. Daremne by³y proœby i certacje Bia³ynia t³umaczy³ szeptem, na ucho, ¿e przecie ³atwiej jest im zaczekaæ, nieco zaczekaæ, na nastêpny poci¹g, ni¿ skazywaæ jego, Bia³yniê, rodaka, dobrego znajomego, ba! przyjaciela, na utratê ¿ycia. A ¿yciem - ¿yciem! - swym odpowiada - itd. Cezary nie s³ucha³ perswazji. W sposób ostry i gruby oœwiadczy³, ¿e ojciec jego d³u¿ej czekaæ nie mo¿e - ¿e ¿yj¹ tu od tygodni jak troglodyci, czekaj¹c w³aœnie na mo¿noœæ wyjazdu - a gdy ta mo¿noœæ nadchodzi, ka¿¹ im czekaæ! I na co? Czy na now¹ odmown¹ odpowiedŸ`? Czemu¿ to inni mog¹ jechaæ, a oni ¿adn¹ miar¹ nie mog¹? Bia³ynia znowu pocz¹³ t³umaczyæ, ¿e nie tylko oni dwaj, lecz i inni z Charkowa. Zg³asza³y siê setki i setki petentów, a odmówi³, gdy¿... Do certuj¹cych siê podszed³ z ty³u jakiœ cz³owiek, równie¿ podró¿ny, jad¹cy tym samym poci¹giem. Przys³uchiwa³ siê rozmowie w milczeniu. Gdy Bia³ynia jeszcze bardziej stanowczo, kategorycznie w³aœnie wskutek grubych argumentów m³odego Baryki, odmawia³ - tamten poci¹gn¹³ Seweryna za kurtkê i popchn¹³ go ku koñcowi poci¹gu. Sam przemówi³ do in¿yniera Bia³yni: - Œmieræ? Œmieræ Za zabranie tych dwu?
- Przyszed³eœ Warszawê zdobywaæ, œmierdziuchu moskiewski, jeden z drugim?... Dawno ciê tu nie widzieli, mordo sobacza? Ju¿eœ naszych zwyciê¿y³?... Idziesz zasiadaæ w kucki na z³otej sali w królewskim zamku?...
- To s¹ ³obuzy! - dodawa³ rozgl¹daj¹c siê dooko³a nie bez pragnienia, a¿eby Sarmaci rdzenni, lecz robaczywi i u³omni, tu i tam tul¹cy siê pod cieniem Suchotniczych kasztanów, widzieli, jak on siê w takiej chwili, w takiej chwili! ciska.
|