Cezary otworzył drzwi wejściowe. Deszcz już nie pokrapywał, lecz siał gęsty, ostry i natarczywy. "Ażeby, bracie, kęs chleba umiamlać żuchwami i przełknąć łyk wódki". - A szczęście, żeś tego listu nie wysłał, bo byłabym ci odpisała! No!
"Ażeby, bracie, kęs chleba umiamlać żuchwami i przełknąć łyk wódki". - A szczęście, żeś tego listu nie wysłał, bo byłabym ci odpisała! No!
- A szczęście, żeś tego listu nie wysłał, bo byłabym ci odpisała! No!