Menu

      Opisy GG

Cytaty

- Proszę pana do środka...


Matka kiwała głową. Zgadzała się, skoro tak chce on, głowa domu. Nie było już mowy ani wzmianki o ojcu. Cezarek wykonał swe postanowienie. Przyszli wnet ludzie świadomi, majsterki w przeszukiwaniu piwnic, cwaniaki w tej materii, którzy by i bez jego "idei" znaleźli skarb ojcowski, zwąchali i spenetrowali złotko, choćby było na sto łokci w ziemię czy w mur wpuszczone. Cezary patrzał z dumą, gdy wynoszono oszczędności Seweryna Baryki. Gdy jednak zjawił się na obiad zhasany i zgłodniały, żądał jedzenia i gniewał się, gdy było mało. A było coraz mniej i coraz jednostajniejsze: co dzień - ryby i kawior. Ani już śladu chleba, mięsa, jarzyn, owoców! Dowóz ustał i sklepy były na głucho zamknięte. Cezary nie pytał, skąd matka bierze pieniądze na ryby i kawior. Tęsknił za chlebem i owocami, ale pocieszał się pewnikiem, iż rewolucja przeżywa te braki chwilowo. Tymczasem ryby i kawior, powtarzające się trzy razy dziennie i bez odmiany, poczęły szkodzić na zdrowiu wszystkim.


Lecz inne oczy widziały jego osobę, taniec i odczuwały tę samą zapamiętałość! Były to oczy Wandy Okszyńskiej. Sala z jej lśniącym parkietem była dla niej przepaścią bez dna, czarną otchłanią, w której wirował ten płanetnik przyciskający do łona, łączący swe piersi, uda i nogi z piersiami, udami i nogami Karoliny Szarłatowiczówny. Ona przecie doskonale wiedziała, co się poza zewnętrzną formą tego tańca kryje, czym oni taki taniec kończą i o czym, tańcząc i uśmiechając się ciągle, myślą i marzą. Ona jedna znała tajemnicę, sekret, treść potwornej formy tańca tych dwojga. To, co widziała na własne oczy, było tak uderzającym odkryciem cielesnych sekretów, zabójczego dla niej misterium, nieskromnego zbliżenia się ciał, iż wprawiło ją w nieustanne szaleństwo. Teraz się to znów przed jej oczyma powtórzyło. Teraz ta sama tajemnica spadła przed jej oczy.
no auth wymiana linkow brak autoryzacji 905 brak autoryzacji